Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwersje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konwersje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Minstrel

Pora na odrobinę muzyki, czyli Minstrel solo.


Myślałem, że wrzucę tę figurkę jako ostatnią, ponieważ od samego początku miałem do niej jakąś niewypowiedzianą niechęć. Po pierwsze, nie wiedzieć czemu, jest proporcjonalnie większa od pozostałych, a po drugie ma (miała) zrośnięte nogi w udach. Poza tym w zamyśle twórców miała być różowa (sic!)

Chyba głównie przez to zrośnięte krocze odstraszał mnie Minstrel skutecznie od wejścia z nim w interakcję, bo materiał z jakiego wykonane są figurki nie jest skory do łatwej obróbki. Naostrzyłem więc skalpel i zgłębiłem się w te patologiczne rejony figurki pogłębiając i usuwając co potrzeba. A co trzeba było usunąć widać na zdjęciu obok. Po żmudnej dłubaninie zabrałem się za malowanie.

Żeby nie robić z tej biednej figurki pościelowego smerfa zdecydowałem się odejść nieco od zalecanych kolorów i zmieszać z różem więcej fioletu. Nieudolne rzeźbienia pasków na ubraniu zamiast pomagać skutecznie utrudniały dokładne malowanie. Niestety wtedy jeszcze nie miałem odpowiedniego wypełniacza, aby luki te uzupełnić. Tym, którzy jeszcze nie zaczęli malowania, polecam więc pozbyć się tych żłobień i namalować białe paski samodzielnie.

Końcowy efekt samego mnie jednak zaskoczył. Oryginalna twarz postaci dodaje jej dużo wyrazu, poprawiona rzeźba nie kole już tak w oczy, a kolory żywo podkreślają zabawny charakter postaci. Przeprosiłem się z Minstrelem. 

środa, 4 stycznia 2012

Elf

Po zielonym hasa Elf.


Trochę obawiałem się, że nie będzie go widać na tym tle, ale się udało.

Nieodzownym atrybutem elfów jest, jak wiadomo łuk. Tutaj znów w oryginale dostaliśmy ciekawostkę, w której to cięciwa była prawie tak gruba, jak sam łuk. Ogólnie postać tego elfa jest dosyć toporna i wygląda, jakby go coś przygniotło. Nawet (nieodżałowane) fałdy na płaszczu fałdami nie są, bo przy malowaniu musiałem znów trochę po oszukiwać. Żeby na tyłach nie wiało nudą pozwoliłem sobie nieco zabrudzić elfie ubranko, że niby to tak od biegania po rodzimym lesie. Ale wracając do łuku...

W zasadzie w każdych figurkach z łukiem jakie widziałem rzeźbiarze oszczędzają nam widoku cięciw. I dobrze. Cięciwę można zrobić samemu, lub też jej nie robić. Niestety autorzy tej figurki nie wstydzą się swojego braku umiejętności i musieli dołożyć do łuku linę okrętową. Szybko więc jej się pozbyłem i zastąpiłem nasączoną klejem cienką nicią. Rękojeść łuku oplotłem za to jeszcze cieńszym drucikiem.

Zdaję sobie sprawę, że całość dalej wygląda dość masywnie, ale musi spełniać też walory użytkowe i nadawać się do grania, a nie tylko oglądania. W tym wypadku cały łuk ma niespełna 1,5cm, więc to również dyktuje pewne warunki...

Czarownica

Brzydko palcem pokazuje Sorceress.


Malując tę figurkę postanowiłem nadać jej nieco ciemniejsze kolory od tych proponowanych przez rysownika. W końcu Czarownica nie kojarzy się z czymś miłym i czystym. Jej blade lica nie pasowały mi do mrocznej stylistyki. I mimo iż samej figurce daleko jest do mroku, a ona sama nawet delikatnie się uśmiecha, spuściłem nieco z tonu i jaskrawości. Efekt połyskujących (magicznych) szat uzyskałem delikatnie drybrush'ując fioletową suknię srebrem, a czerwone nakrycie złotem. Niestety znów zdjęcia nie oddają tego w pełni.

W tym przypadku nie mogłem powstrzymać się od konwersji wyposażenia naszej Czarownicy. Mowa tu o różdżce, a raczej rózdze, która w oryginale przypominała kłodę drewna. Odciąłem więc wspomniany gryzmoł, przewierciłem się przez drobną rączkę i umieściłem w niej nową laskę wykonaną ze spinacza biurowego. Zgodnie z rysunkiem oplotłem ją cienkim oplotem, za który posłużył mi drucik z elektromagnesu. Nasadziłem głownię i całość została zwieńczona prawdziwym piórkiem odpowiednio wyciętym ze zmiotki do kurzu. Piórko utwardziłem klejem, aby w trakcie użytkowania nie ułamało się i nie odpadło.

Efekt chyba zadowalający.

czwartek, 3 listopada 2011

Wojownik

Na przekór wszystkim wojownikom staje: Warrior.


A dlaczego na przekór? Jeszcze tak przedziwnej postaci nie widziałem (mówię tu o formie). Jest tyle różnych pomysłów i wyobrażeń wojowników, od mężnych bohaterów po mroczne zabijaki, że trzeba było je wszystkie zignorować i zrobić coś takiego. Dosyć, że w jakiejś wykrzywionej i zupełnie niewalecznej pozie to jeszcze z wodogłowiem. Chyba do tej figurki mam największy żal, a raczej do jej pomysłodawcy.

Nie trudno się domyślić, że konwersji uległa broń. Oryginalna przypominała niestety wielkiego banana, który niepokornie (jak to banan) zawijał się ku górze. Na prostowanie takich elementów jest oczywiście sposób. Wystarczy przed malowaniem potraktować figurkę gorącą wodą i po uformowaniu ostudzić. Do poprawy miecza użyłem ostrego skalpela, którym wygładziłem i wyostrzyłem powierzchnię klingi.

W ruch poszły znowu metalizery, a żeby realistycznie pomalować miecz pokryłem go czarną farbą i zrobiłem jedynie lekki drybrush po całości. Płaszcz, podobnie jak w przypadku Wizarda, nie pozwalał na wielkie szaleństwa, więc większość zafałdowań widocznych na zdjęciu trzeba było namalować. Żeby zlikwidować nieco wodogłowie musiałem jak najbardziej przesunąć linię włosów i zaciemnić obszary wokół twarzy. Obawiam się, że to i tak za mało.

Żeby była jasność kompletna, wojownik przedstawiony na tej figurce jest równie nieudolnie przedstawiony na karcie postaci, więc gratulacje przedziwnej wyobraźni trzeba kierować do rysownika.

niedziela, 30 października 2011

Druid

Czyli chłop w sukience.


Figurka ciekawa, bo już na tych ciuszkach dzieje się trochę więcej. Niestety na zdjęciu przebija się zbyt dużo białego, bo jak to zawsze z białym bywa - lubi odbijać światło. W rzeczywistości białe są tylko najbardziej wystające elementy szaty. Ale do rzeczy.

Konwersja była znów konieczna. Na szczęście obyło się bez cięcia i wiercenia. Przerobieniu, na tyle ile materiał pozwalał, uległ sierp druida, gdyż ten oryginalny przypominał bardziej dorodną kaszankę. Przy pomocy skalpela i pilnika usunąłem nadmiar materiału i już nasz Druid może sobie teraz hasać po polach i normalnie zbierać zioła.

Do malowania sierpa użyłem metalizera Vallejo Liquid Silver. To zdecydowanie najlepsze metaliczne farby na rynku, o czym przekonacie się przy okazji prezentacji kolejnych figurek, na których będzie więcej metalicznych elementów. Postaram się też napisać o tych farbach nieco więcej.

Także, taka figurka...

Czarnoksiężnik

Pierwszą figurką z obiecywanej serii jest Czarnoksiężnik (Wizard). 


Już widać, że bajeczne płaszcze, do których przyzwyczaiło na Games Workshop nie mają tutaj miejsca. Rzeźba jest prosta w konstrukcji, a że przysiągłem sobie, że musi być wierna z oryginałem nie było mowy o finezyjnych ornamentach, które aż prosiły się by zostać umieszczone choćby na tyle płaszcza.

Przypatrując się figurce już wiedziałem, że należy coś w niej zmienić i była to laska. Oryginalna gięła się i wyglądała na nadwyraz "spuchniętą". Po jej średnicy pozostał jedynie rozmiar dłoni, która ją trzymała, a która pozostawia i tak wiele do życzenia. Ale trudno.

Zabrałem się do pracy i odciąłem laskę od modelu, przewierciłem się na wylot przez zaciśniętą pięść, a jedyną pozostawioną częścią została sama głownia. W niej również nawierciłem na tyle głęboki otwór, by nie uszkodzić całości. Za pomocą pieczołowicie wyprostowanego spinacza biurowego odpowiedniej długości uzyskałem dolną część laski, którą przy użyciu kleju cyjanoakrylowego połączyłem z głownią. Całość (również na klej) wsadziłem figurce z powrotem w grabie i tak oto nasz Czarownik zyskał już na starcie poprawne oprzyrządowanie. Oczywiście głownia i tak jest za duża, ale przynajmniej kryształy na niej osadzone ładnie się prezentują.

Z figurką nie ma większych problemów przy malowaniu, trzeba jednak uważać, by nie przesadzić z washem, bo przy tak dużych i płaskich powierzchniach może zepsuć nam cały efekt. Cieniowanie płaszcza jest raczej wysublimowane i wszelkie próby uzyskania wielkich kontrastów wyszłyby mało naturalnie. Do uzyskania kryształowego efektu na lasce na zakończenie pokryłem ją błyszczącym lakierem, czego na zdjęciu może tak dobrze nie widać. Uważam, że nie każda taka laska musi być zawsze drewniana. Zwłaszcza u Czarowników.
Enjoy!