Pierwszą figurką z obiecywanej serii jest Czarnoksiężnik (Wizard).
Już widać, że bajeczne płaszcze, do których przyzwyczaiło na Games Workshop nie mają tutaj miejsca. Rzeźba jest prosta w konstrukcji, a że przysiągłem sobie, że musi być wierna z oryginałem nie było mowy o finezyjnych ornamentach, które aż prosiły się by zostać umieszczone choćby na tyle płaszcza.
Przypatrując się figurce już wiedziałem, że należy coś w niej zmienić i była to laska. Oryginalna gięła się i wyglądała na nadwyraz "spuchniętą". Po jej średnicy pozostał jedynie rozmiar dłoni, która ją trzymała, a która pozostawia i tak wiele do życzenia. Ale trudno.
Zabrałem się do pracy i odciąłem laskę od modelu, przewierciłem się na wylot przez zaciśniętą pięść, a jedyną pozostawioną częścią została sama głownia. W niej również nawierciłem na tyle głęboki otwór, by nie uszkodzić całości. Za pomocą pieczołowicie wyprostowanego spinacza biurowego odpowiedniej długości uzyskałem dolną część laski, którą przy użyciu kleju cyjanoakrylowego połączyłem z głownią. Całość (również na klej) wsadziłem figurce z powrotem w grabie i tak oto nasz Czarownik zyskał już na starcie poprawne oprzyrządowanie. Oczywiście głownia i tak jest za duża, ale przynajmniej kryształy na niej osadzone ładnie się prezentują.
Z figurką nie ma większych problemów przy malowaniu, trzeba jednak uważać, by nie przesadzić z washem, bo przy tak dużych i płaskich powierzchniach może zepsuć nam cały efekt. Cieniowanie płaszcza jest raczej wysublimowane i wszelkie próby uzyskania wielkich kontrastów wyszłyby mało naturalnie. Do uzyskania kryształowego efektu na lasce na zakończenie pokryłem ją błyszczącym lakierem, czego na zdjęciu może tak dobrze nie widać. Uważam, że nie każda taka laska musi być zawsze drewniana. Zwłaszcza u Czarowników.
Enjoy!